“Człowiek jest skazany na twórczość” – ale jak to?

Dzisiaj gdy przeglądałam materiały na temat twórczości znalazłam u Tatarkiewicza takie sformułowanie: „człowiek jest skazany na twórczość”. Od razu wywołało to we mnie pewne rozważania. Jestem nauczycielką Vedic Art, pracuję z twórczością już od wielu lat. Sięgam po zróżnicowane środki wyrazu, szukam sposobów na wyrażenie tego co drzemie w środku. Dlaczego? Widzę, że nie umiem inaczej, tak jakby jakaś nieznana siła popychała do ekspresji.

Idąc za myślą Junga – można powiedzieć, że istnieją 2 rodzaje twórczości – ekstrawertyczna, czyli skierowana na zewnątrz, jako opis otaczającego świata, związana z percepcją i badaniem rzeczywistości zewnętrznej oraz … introwertyczna. Vedic Art jest o tej drugiej, jest podróżą w głąb siebie, jest narzędziem transformującym, mówi o sięganiu po to co w środku, by to coś wyciągnąć, obejrzeć, przetransformować, zaakceptować, ucieszyć się na to i z powrotem włożyć tak by się stała częścią naszej (być może nowej) tożsamości. Gdy to piszę zastanawiam się czy też tak to widzicie – opieram się na swoich wielogodzinnych obserwacjach i eksploracjach, nie wynajęłam jeszcze grupy amerykańskich naukowców, którzy mieliby za zadanie poprzeć tę tezę.

fot. A. Hordziej na Odważnym Festiwalu Kreatywności

Pamiętam jak zdarzały mi się kryzysy twórcze, kiedy siadałam do płótna i nic się nie działo. Frustrowałam się, rzucałam farby w kąt na wiele miesięcy. Szłam pograć muzykę, wydawało mi się że muzyka wyciąga ze mnie emocje, że ona wydarza się bardziej w relacjach (a nie w samotności jak w przypadku twórczości indywidualnej) i przez to jest ciekawsza. Zastanawiałam się jak inni podchodzą do malarstwa, jak to robią, że mają przyjemność twórczą, że pojawia się głód wyrażania siebie. Na co wpadłam?

Pierwsza kwestia – krytyk wewnętrzny, ten obcy a jednak bardzo znajomy głos wewnątrz mówiący „to jest do ponownego zagruntowania, zamaluj”, “To bez sensu – nie uda Ci się!”, „chcesz coś, a nie wiesz co”, „zrób coś sensownego”, „zużywasz tyle papieru”…

Druga kwestia – proces bywa przyjemny, a rezultat… no cóż, nie zawsze się udaje. Przychodzi zniechęcenie na temat „tak się namęczyłam a tu powstał obraz którego i tak nikomu nie pokażę – zagruntować!”.

Trzecia kwestia – zamykanie się w zasadach, strukturze, wytycznych. Bez radości twórczej. Tak jakby dziecku wewnątrz ktoś powiedział „zrób coś praktycznego”. Brak balansu między myśleniem a sięganiem po uczucia. Jednostronne doświadczanie działalności twórczej. Linijka i ekierka.

Czwarta kwestia – trudność w podejmowaniu decyzji, niejasność co się chce, a czego nie. Siadam do farb i nie wiem po który kolor sięgnąć, chcę coś namalować i mam pustkę w głowie. Ustawiam martwą naturę i szybko zaczynam się nią nudzić, nie decyduję się na dobrnięcie do celu.  

Po co te wszystkie rozważania? I ponownie sięgnę po kawałek historii osobistej. Kilka lat temu nudziłam się malarstwem, używałam maksymalnie 3 kolorów, bałam się wychodzić poza „ramę”, nie chciałam popsuć tego co namalowałam. Tak się też czułam…bezbarwna, ale mieszcząca się w strukturze. Trafiłam na warsztat Vedic Art do Kobiety Wiatru, posłuchałam, weszłam w proces twórczy, zasmakowałam zabawy kolorami, strukturą, linią. Poruszyłam najgłębsze warstwy, w sposób bardzo subtelny, nie inwazyjny. Wróciłam inna. Zaczęłam nowy rozdział.

Od tego czasu mam radość z malarstwa, nie słucham krytyka chyba, że ma coś sensownego do powiedzenia. Skupiam się na procesie, cieszę się psując, przemalowując, zmieniając. Wychodzę poza schematy, myślę “out of the box”. Podejmuję decyzje, skłaniam się do ryzyka, krok po kroku realizuję to czego pragnie dusza. Vedic Art poprowadził mnie do Pola.. do Pola Rozwoju. Teraz przyszedł czas, by przekazać to dalej…

Wejdź w pole.

Opublikowano w

Agata Brzóska

Dodaj komentarz

Wszelkie wieści z Pola chętnie przesyłamy bezpośrednio do Ciebie na skrzynkę mailową.
Zapisz się na Newsletter i wejdź w Pole.