Psychofreski – kawałek historii

Odkąd pamiętam szukałam sposobu na połączenie muzyki, sztuk wizualnych, teatru i ruchu. Nigdy nie umiałam się zdecydować na jedno, uczyłam się wszystkiego po trochu nie wiedząc do końca dlaczego i po co. Jednocześnie przyciągali mnie artyści którzy tworzyli z pasją. Chciałam obserwować ich twarze, emocje, chciałam czuć to samo kiedy tworzę.

Dokładnie w 2012, siedząc na muzycznym jam session w klubie Remedium w Sosnowcu, próbując się wbić na scenę by zagrać jakiś bluesowy kawałek (bo taka była wtedy konwencja) zaczęłam się zastanawiać jakby to zrobić by nie musieć czekać, nie musieć być w konwencji i jednocześnie tworzyć jak chcę i kiedy chcę, sama albo z grupą.

Przy kolejnej 15 minutowej solówce kogoś kto był już na scenie, gdy czas oczekiwania na moją kolej wciąż się wydłużał, moje myśli zamieniły się w wymyślanie. A jakby połączyć różne narzędzia? A jakby stworzyć taką przestrzeń gdzie gramy otwarte formy do których pasuje wszystko? Muzyczne tła sprzyjające twórczości? Albo gdzie malujemy obrazy spontaniczne, robimy to z pasją i poczuciem wewnętrznej wolności? Albo robimy zdjęcia gdyż na takiej imprezie jest mnóstwo artystycznych i pociągających kadrów? A może nawet uda się napisać jakiś psychozapisek, który ktoś za moment zaśpiewa?

Tak powstał zalążek imprezy „Psychofreski”. Każde spotkanie opowiada o procesie tworzenia, o wolności ekspresji, o wspólnocie tworzenia w grupie, o wzajemnej inspiracji i wymianie. To podążanie za procesem, jakikolwiek on jest…

Na początku w Sosnowcu lub w Katowicach. Pierwsza impreza odbyła się 14 kwietnia 2011 w klubokawiarni Podspodem które było miejscem dla wielu kultowym, gdzie spotykali się ludzie z różnych społeczności, muzyków, ludzi poszukujących i innych twórców. Pierwsze imprezy organizowałam ze wsparciem Moniki Sobańskiej (ówczesnej właścicielki klubu Podspodem, działaczki i organizatorki), oraz Bartka Metelicy – artysty współtworzącego pierwsze psychofreskowe klimaty malarskie. Na początku impreza opierała się na 2 zadaniach: stworzenie tła muzycznego, dopasowanego do klimatu imprezy, oraz tworzenie obrazów jako odpowiedz na muzykę. Wszystko od zawsze tworzone było tu i teraz – malarsko– muzyczne jam session.

Na scenie Psychofreskowej pojawało się wielu muzyków i grup. Wielu z nich angażowało się wielokrotnie, szukając kolejnych przestrzeni muzycznych, zawsze chętni na zmiany w składzie by zachować „świeżość”. Na pierwszej imprezie wystąpił ambientowo eksperymentalny projekt ARRM (w składzie Artur Rumiński i Rafał Miciński). To był początek całego konceptu. W kolejnych imprezach szukaliśmy innych odsłon, ale zawsze żywa była improwizacja na poziomie melodii i, rytmu i brzmień, z wieloma zaskakującymi zmianami i przestrzeniami. Muzyka kojarząca się każdemu inaczej, uruchamiająca różne obszary, poruszająca różne struny twórczości. Po stronie plastycznej przede wszystkim artyści plastycy: Piotr Przybyła, Bartek Metelica, Konrad i Szymon Gawlik. Niesamowite było dla mnie zawsze jak artyści przychodzili punktualnie, nigdy przed czasem, wyciągali farby i bristole i od razu, bez słów zaczynali malować. Jak tylko podchodziłam po 5, 10, 20 minutach to za każdym razem widziałam coś innego i za każdym razem myślałam „przecież to już skończony obraz…”.

Na scenie zagrali wtedy również: Tomasz Podgórski, Michał Maślak (Fair Feather friends, Searching for Calm, Natural Mystic i inne), Paweł Pelczar, Paweł Wlazło (jako Schizopolis), Bartek Metelica z zespołem jako Event Horizon. Bardzo pamiętam spotkanie przy dźwiękach orientalnych – indyjskiego sitar i tausa, które wraz z Tomkiem Podgórskim zabrały nas w mistyczną podróż twórczą. Gdy tylko zaczynałam malować, przenosiłam się gdzie indziej, mogłam malować i malować bez końca. Ciekawostką jest, że Tomasz kolekcjonuje orientalne instrumenty z kręgu muzyki perskiej, indyjskiej, chińskiej i wietnamskiej, a od kilku lat również projektuje instrumenty. Wraz z Tomkiem na bębnach zagrał Surya – Grzegorz Surówka, niezwykły muzyk o własnym, niepowtarzalnym stylu.

Kolejny przełom nastąpił podczas imprezy zorganizowanej w klubie Remedium gdzie na scenie pojawili się muzycy z różnych gatunków muzycznych: Tomasz Podgórski, Michał Sosna (Hipersonik, saksofon, klarnet), Artur Rumiński (gitara), Rafał Miciński (Natural Mystic/ 52um/ Worms of senses, Bass), Agata Pruska (digeridoo, djembe, bongosy). Remedium dało artystom dużo przestrzeni – cała podłoga była zafoliowana, przybyli mogli korzystać z bristoli, farb, pasteli, kredek. Nie zabrakło stałych bywalców i zupełnie nowych osób.

Po kilku latach impreza przeniosła się do Katowic, do klubu Synergia. Rozpoczęła się wtedy nowa epoka. Na scenie pojawił się Miguel Czachowski (sitar, gitara, cajon), Filip Dobrowolski (digeridoo, ambientowe podkłady) i wiele osób ze starego składu. Zaczęła się zabawa różnymi technikami twórczymi, dołączyli pisarze, graficy, fotografowie, performerzy np. pisaliśmy wiersz na 10 metrowym rulonie papieru, pojawiły się osoby robiące biżuterię, albo malujący grafitti na płycie 2mx 3m….(wtedy stwierdziłam, że spraye nie są najlepszym narzędziem w zamkniętym pomieszczeniu ;)).

W 2017 dzięki wsparciu miasta Sosnowiec i Fundacji Rozwiń Skrzydła impreza była organizowana w klubie Księgarnia w Sosnowcu. Za każdym razem trochę inaczej, za każdym razem z inną energią, za każdym razem w tu i teraz… Pamiętam wieczór, kiedy podczas przerwy na scenę wszedł Leon (10 lat) i ku zdziwieniu publiczności zaczął grać na perkusji. Szybko dołączył się Bartosz Płazak na gitarze i inni muzycy. Było to widowiskowe. Przypominam sobie również te wieczory, kiedy Bartek grał swoje jazzowe solówki, do tego dogrywała trąbka, djembe (często w ilości coraz większej, ponieważ instrument przyciąga i zawsze się znajdzie ktoś kto na nim zagra) i do tego bas, perskusja…. i beatbox Leona. Uśmiecham się na samo wspomnienie.

Psychofreski jako wydarzenie jest pełne powietrza i przestrzeni zaprasza wszystkich. I artystów i nieartystów. Można wspólnie tworzyć albo spokojnie obserwować. Na stołach znajdziecie materiały plastyczne by każdy miał szansę się spontanicznie przyłączyć. Przed sceną jest wyznaczona przestrzeń (tradycyjnie pokryta folią) by można było swobodnie podążać za muzyką z pędzlem w ręku. Co jest celem? Tworzenie, pokonywanie granic, skomunikowanie się, jednoczenie Środowiska artystów i nieartystów, zasmakowanie klimatu, po prostu bycie razem.I

Opublikowano w

webmaster

Dodaj komentarz

Wszelkie wieści z Pola chętnie przesyłamy bezpośrednio do Ciebie na skrzynkę mailową.
Zapisz się na Newsletter i wejdź w Pole.