Spotkanie jeden na jeden – początek drogi w naturalnym kierunku

W naszym Polu pojawiła się przestrzeń terapeutyczna. To może być dobry moment by się przyjrzeć wszystkiemu temu co nas powstrzymuje przed działaniem, zrzuca z torów, kusi do “złego”. Oczy otwarte, ręce chcą złapać wiatr zmian. Pole wspiera, słucha. Kieruje nas tam gdzie nadszedł czas by iść. To jest ten czas i to jest ta chwila – może właśnie ta najlepsza…

Kiedy rozmawiam z ludźmi o terapii, często spotykam się z przekonaniem, że jest to forma pomocy przede wszystkich dla tych “którzy mają problem”. To stawia psychoterapię w świetle “pomoc dla ludzi z problem”, a kto chciałby się przyznać przed światem do posiadania problemu?

Mam za sobą wiele lat poszukiwań drogi, mnóstwo warsztatów i kursów. Rozmawiałam z różnymi ludźmi posiadającymi skrajne poglądy. Czasem sprzeczne z moimi, czasem w zgodzie z tym czym aktualnie żyłam. Przez moje półki na książki przewinęło się wielu autorów, myślicieli i mistyków. Sięgałam po zdobycze współczesnej technologii czy nauki. Lubiłam używać słów takich jak “fizyka kwantowa”, “aura”, czy “stan medytacyjny”. Kiedy byłam zafascynowana tematem, bardziej mówiłam w jego duchu, używałam innego słownictwa, czułam że mi dane rozwiązanie pomaga “zobaczyć”. Kiedy mi się zmieniało, patrzyłam na poprzednie fascynacje ze zdziwieniem, albo z wdzięcznością, albo z “ojej… jak mogłam nie widzieć całości, to przecież była tylko część prawdy”. Szukanie z pewnością było fascynującą drogą, nadawało sens. Im mam więcej lat i im dalej jestem od potrzeby ciągłego poszukiwania (zamiast działania), tym bardziej widzę, że to wszystko miało głębszy sens…

Poszukiwanie jako naturalny etap w rozwoju człowieka. Poszukiwanie jako uciekanie od powielanych wzorców, od tego co w duszy tak na prawdę gra. Usilne oddalanie się od problemów w relacjach, od lęku przed światem, od frustracji zawodowych. Uciekanie “po siebie” ale też na jakimś poziomie “od siebie”. Sprytny mechanizm, który ciężko ocenić jednoznacznie. Sygnał, że coś jest do zmiany.

Podążając za uwagą, za modą, bądź za tematami poza main streamem, zgubiłam sens. Pewnego dnia, gdy nie wiedziałam jeszcze jak bardzo jestem zmęczona poszukiwaniem, trafiłam na Psychologię Procesu i jednocześnie doświadczyłam wrażenia że trafiam do “domu”. Widzę jak bardzo praca nad wzorcami, przekonaniami, czy nad wysłuchaniem wewnętrznego głosu doprowadza do miejsca gdzie nie trzeba już biec. Jest się w tu i teraz, w kontakcie z głębszym ja i z rzeczywistością jednocześnie. Można trafić do punktu w czasie i przestrzeni dającym poczucie, że “to moje miejsce”. Po drodze czasami pojawiają się wyzwania, czyli jakości, które na pierwszy rzut oka nam się nie podobają. Tylko integrując je, poznając, przechodząc progi na te “podejrzane” i wyparte kawałki, można dojść do swojej pełni. Za progiem jest świadomość, że to co zostało zintegrowane, jest tym czego najbardziej potrzebowaliśmy. Układanka się poukładała. Siadamy z głośnym “uff” na ustach.

Każdy ma swoją podróż. I im bardziej o tym myślę, tym bardziej widzę, że to kwestia usłyszenia głosu w środku, szukanie równowagi w życiu i odważnego podążania za tym co przyciąga.

Czujesz tęsknotę za czymś? idziesz gdzieś i chciałbyś/chciałabyś mieć większą świadomość gdzie? Czujesz, że Twoje poszukiwania nigdzie Cię nie prowadzą? Może warto się spotkać w przestrzeni terapeutycznej? Nie potrzebujesz “mieć problemu” by po prostu pogadać 😉

Opublikowano w

Agata Brzóska

Dodaj komentarz

Wszelkie wieści z Pola chętnie przesyłamy bezpośrednio do Ciebie na skrzynkę mailową.
Zapisz się na Newsletter i wejdź w Pole.